1-5 osób wiek 8+ ok. 20′


Zamiast tradycyjnej recenzji, opowiem Wam dzisiaj historię o tym, jak do sklepu z grami planszowymi przyszła tzw. trudna klientka. A było to tak:

– Dzień dobry, czy ma pani taką grę “Bukiet”? Znajoma opowiadała mi o niej, ale ona na niczym się nie zna, więc muszę się sama pofatygować. (tu mina niezadowolenia mojej klientki)

– Dzień dobry, mam oczywiście. Proszę bardzo.  – podaje grę z uśmiechem na twarzy.
– Okładka całkiem ładna…- klientka ogląda pudełko wnikliwie ze wszystkich stron
– Ma Pani absolutną rację, motywy folklorystyczne, tak modne ostatnio, bardzo ładnie się prezentują i przyciągają wzrok.- Proszę pani, okładka to tak naprawdę chwyt na łasego klienta. A najważniejsza jest zawartość!
Podaję klientce otwarte pudełko: Ależ proszę bardzo, proszę sobie ze spokojem wszystko obejrzeć.
Wyraźnie zaskoczona taką możliwością , lekko zdezorientowana , ponieważ z pewnością w planach miała koniec naszej rozmowy, moja urocza klientka otwiera pudełko i z nieskrywaną satysfakcją oznajmia:
– Przecież tu są tylko kostki i notesiki!
– I ołówki… – dodaję
– A daj pani spokój! I to jest cała gra?
– A co jest dla Pani najważniejsze w grze planszowej? – pytam.
Następuje cisza, w czasie której pani myśli a ja czekam z łagodnym uśmiechem na twarzy.
– No … żeby się dobrze grało. – wydusza z siebie z widocznym zadowoleniem i ulgą klientka.
– A kiedy się Pani dobrze gra?
Tym razem już lekko poirytowana moja klientka wyrzuca z siebie jednym tchem:
– Kiedy gra idzie szybko, nikt się nie nudzi i jest łatwa.
– To świetnie, w takim razie “Bukiet” jest idealny dla Pani. (tu następuje krótka przerwa, w czasie której widać, jak moja klientka puszy się na myśl, że produkt jest tak idealnie właśnie do niej dopasowany). Wszystko w grze odbywa się bardzo szybko: pierwszy gracz rzuca kostkami , wybiera jedną i wykreśla w notesie tyle kwiatków, ile wskazała kostka. Oczywiście wykreśla kwiatki w kolorze kostki.
– Czyli wybieram np. niebieską kostkę z trójką i skreślam trzy niebieskie kwiatki? – upewnia się klientka.
– Dokładnie, trzeba tylko pamiętać, żeby kwiatki ścinać w jednym ciągu.
– I co dalej?- pyta zaciekawiona klientka.
– To samo robią po kolei wszyscy gracze – odpowiadam.
– To przecież prościzna! Co w tym trudnego? – z nieskrywaną radością oznajmia klientka.
– Faktycznie nie ma nic trudnego, po prostu wykreślamy kwiatki. Uprzedzając jednak jej możliwy atak, szybko dodaję: Ale trzeba pamiętać o punktach zwycięstwa i ścinać te kwiatki odpowiednio…
– To kto wygrywa w tej grze? Kto szybciej te kwiatki wykreśli? – pyta zadowolona ze swoich wniosków klientka.
– Niekoniecznie. – odpowiadam i pozostawiam krótką przerwę, żeby wzbudzić zainteresowanie, ale nie stracić jej zadowolenia z samej siebie – Punkty dostaje się za ścięcie i sprzedaż konkretnych kwiatków, bo w tej grze jest Pani florystką sprzedającą kwiaty, za ścięcie kwiatów z odpowiedniej rabatki oraz za najmniejszą ilość niezadowolonych klientów…
– Niezadowolonych klientów? – wchodzi mi w słowo klientka.
– Trochę jak w życiu – rzucam mimochodem – Jeśli klient chce kupić u Pani cztery czerwone kwiatki, a Pani w swoich rabatkach może ściąć tylko trzy czerwone i np. jeden żółty, to ten klient będzie niezadowolony. (lekko zawieszam głos, ale moja klientka nie zwraca na to w ogóle uwagi)
– Acha, ale co jest takiego ciekawego w tym wykreślaniu kwiatków? – pyta z lekkim zwątpieniem.
– Może Pani poczuć się jak prawdziwa bizneswomen. Musi Pani cały czas kontrolować sytuację i robić bilans zysków i strat: ściąć więcej kwiatków i szybciej uzyskać premię, ale jednocześnie narazić się na niezadowolenie klienta, czy też może ostrożnie z cierpliwością ścinać i czekać, co los przyniesie.
– Dobra, dobra, bo już mnie tu pani bajeruje. A konkretnie to np. w ile osób mogę grać i jest naprawdę fajnie?
– I tu Panią zaskoczę! Gra działa dobrze praktycznie w każdym składzie: od trybu solo po pięć osób.
– Solo? To działa?
– I to jak. To prawdziwe wyzwanie, ponieważ ściga się Pani z czasem.
– No dobrze, a nie znudzi mi się ta gra za szybko? Przecież to tylko wykreślanka.
– Niby tylko wykreślanka, ale losowość w rzutach kostkami dodaje smaczka: nigdy nie wiadomo przecież, jakie kwiatki uda nam się ściąć a poza tym inni gracze mogą nam też trochę utrudnić ten biznes. Podbierają potrzebne nam kostki albo te najbardziej pożądane, no i cały plan trzeba układać od nowa.
– Wszystko ładnie pięknie, ale jak tak teraz na to patrzę to przecież z synem w to nie zagram! Nie będzie chciał kwiatków ścinać – mówi nieco zmartwiona klientka.
Podaję więc pani dodatkowe notesiki:
– Pani będzie ścinać kwiatki a syn potworki!

Widać, że klientka ucieszyła się z tej możliwości i jest już raczej zdecydowana na zakup, ale poddaje mnie jeszcze ostatniej próbie:
– A Pani co lubi w tej grze najbardziej?
– Ja proszę Pani najbardziej cenie sobie w tej grze to, że po jednej rozegranej partyjce chcę zagrać w następną. No i zasady tłumaczy się nie dłużej niż minutę…
– Faktycznie, przecież ja już wiem, jak grać! A jeszcze w ogóle nie grałam! – prawie krzyknęła podekscytowana klientka – Przekonała mnie Pani, biorę ten “Bukiet”!
– Na pewno będzie Pani zadowolona!

Karola

Będzie Pani zadowolona – krótka historia o trudnym kliencie “Bukiet” Nasza Księgarnia

Twoja opinia jest dla nas ważna...

%d bloggers like this: