czy cyrk jest passe?

czy cyrk jest passe?

Jakiś czas temu wjechała do nas paczucha od wydawcy kolorem bardzo zbliżonego do nas – mowa oczywiście o wydawnictwie Granna. Gier w kartonie było bez liku, jednak od razu naszą uwagę przykuł spory karton /nomen omen z przewagą koloru granatowego/ z areną cyrkową na okładce i nawiązującym do tego tytułem “Ale cyrk”. Spojrzeliśmy na nią z pewną dozą nieśmiałości – mimo, że ogrywamy wszystkie gry, to na kolejną dziecięcą nie mieliśmy na razie ochoty… Cóż – taka praca, więc zawartość pudła wysypała się na stół. Pierwsze, co rzuca się w oczy – Granna nagminnie robi za wielkie pudła. Wiemy, że nie każdego to razi. Ale nas tak, bo zawartość mogła zmieścić się spokojnie do mniejszego opakowania, które zajmie również mniej miejsca na regale z grami. To taka nasza luźna uwaga…

No dobra…ale to co się już wysypało, naprawdę robi robotę. Mamy trzy tekturowe areny oraz mnóstwo drewnianych naprawdę dużych elementów z pięknie namalowanymi cyrkowcami  i niestety cyrkowymi zwierzakami…no właśnie. Zwierzęta w cyrku. Temat kontrowersyjny. Co tu dużo mówić – sami jesteśmy zwierzolubami i przeciwnikami zwierząt w cyrku. I zabolała nas promocja tresury zwierząt…Na szczęście to tylko gra i tak należy do tego podejść.  Do kompletu oprócz figurek i aren dochodzi jeszcze całe stado kart, w dużym, niestandardowym rozmiarze. Ale zupełnie w niczym to nie przeszkadza.

 

Sama rozgrywka jest bardzo prosta, choć wymagająca często zręcznych paluchów i niedrżących rączek. Bo rozgrywka polega na takim manewrowaniu figurkami: ich przestawianiu i dostawianiu , żeby uzyskać odpowiedni układ pokazany na jednej z kart, które akurat mamy na ręku. A często zdarza się, iż cele graczy są …powiedzmy że różne.

“Ale cyrk” jest przeznaczony przynajmniej “pudełkowo” dla graczy młodszych. Jest to naprawdę porządnie wykonana i bardzo miła gra rodzinna. Jednak u nas w kawiarni o dziwo czasem pojawia się również na stołach całkiem poważnych graczy, którzy również potrafią co jakiś czas czerpać z niej radochę. Tyle, że wtedy gra robi się bardziej wredna i negatywna…jak to u dorosłych 🙂

Jedno co nam się nie podoba, to system punktacji, który według nas jest zbyt spłycony. Za każde zadanie dostaje się tyle samo punktów, co patrząc na ich różny stopień trudności realizacji, jest mało sprawiedliwe. Dlatego podczas naszych rozgrywek wprowadziliśmy “home rules” i nagradzamy zadania od 1 do 3 punktów. Wtedy robi się też dużo ciekawiej.

Tak czy inaczej grę bardzo polecamy.



Twoja opinia jest dla nas ważna...