3-6 osób wiek 8+ ok. 30′

Nasza pierwsza rozgrywka w „Bankruta” udowodniła zdecydowanie, że nie można oceniać książki po okładce, a w tym przypadku gry po instrukcji (to u nas jakaś przypadłość jeśli chodzi o wydawnictwo Nasza Księgarnia). A było to tak: kiedy przyjechała paczka z wydawnictwa „Nasza Księgarnia” z wypiekami na twarzy oglądaliśmy zawartość: najpierw pudełko (cała seria fajna rozmiarowo, o czym wspominamy na każdym kroku) i „Bankrut” uzyskał ode mnie  2 miejsce za grafikę („Domek na drzewie” to jednak mistrzostwo w tej premierze i jedna z ładniejszych okładek gier, jakie ostatnio wydano), potem karty (o nich później), a na końcu instrukcję.


Ponieważ nasza ciekawość tych gier była naprawdę duża, przeczytaliśmy wszystkie instrukcje od deski do deski. Normalnie tego nie robimy i na bieżąco czytamy i ogrywamy sobie grę. Tu jednak zwyciężyła ciekawość i to był błąd.  Przyznam się, że po lekturze instrukcji jedynie „Domek na drzewie” oceniliśmy jako grę ciekawą, natomiast „Bankrut” od razu dostał łatkę banalnej imprezówki w totalnym chaosie. Jak się potem okazało, zupełnie niesłusznie.

W końcu nadszedł jednak czas, by „Bankruta” wypróbować w realu, na stole. Rozdaliśmy karty i…a no tak –  miało być kilka słów na ich temat. Więc w grze są to karty z towarami w 9 rodzajach (cegły, zboża, drewno, owce, ryby, prosiaki, kawa, zioła i złoto), grafiki są powiedziałabym normalne, ale swoją drogą, czym można zaskoczyć gracza, umieszczając na karcie cegłę czy prosiaka?


Na kartach jest podana liczba wszystkich znajdujących się kart tego rodzaju w talii, co jest o tyle istotne, że celem gry jest pozyskanie we własnych zasobach więcej niż połowy  danego towaru. Cel ten osiągamy handlując i wymieniając się z graczami. I to co wydawało się, że będzie chaosem, choć faktycznie ma dużą dawkę ogólnego bałaganu, bo wszyscy jednocześnie rozmawiają i wymieniają się, to jednak przynosi mnóstwo emocji i frajdy (o czym w instrukcji napisać nie można!). I zasadniczo mimo wszystko jest pod kontrolą. Dodatkowy dreszczyk, a nawet wzrost poziomu adrenaliny powoduje świadomość, że na stole w każdej chwili ktoś może podmienić kartę z towarami niepożądanymi czyli ujemnie punktowanymi. I nagle może się okazać, że twoja radość z siedmiu czy ośmiu kart zboża może w sekundzie zamienić się w rozpacz z tyluż punktów ujemnych. Gra się kończy, kiedy jeden z graczy krzyknie STOP – oznacza to, że wszystkie posiadane przez niego towary stanowią ponad połowę puli danego rodzaju. Zaczyna się podliczanie- dla ułatwienia dołączono notesik z rubrykami i ołówek, co jest bardzo praktyczne, ponieważ nie trzeba szukać tych sprzętów po domu, a wiadomo, że właśnie wtedy po prostu znikają. Rozgrywka bardzo nam się podobała, daliśmy się porwać chaosowi lub może lepiej – wpadliśmy w wir tej gry! Niestety nie mogliśmy rozegrać wszystkich sześciu rund (oj bardzo żałowaliśmy) z bardzo prozaicznego powodu – nasi 12-letni synowie nie byli w stanie utrzymać w jednej ręce 15 kart, druga musiała pozostać wolna, żeby móc wyciągnąć i dokładać pozyskiwane karty.

A przecież trzeba pamiętać, że wachlarz naszych kart musi być stale dla nas widoczny, żebyśmy mogli kontrolować ilość poszczególnych kart, a przede wszystkim tę leżącą na stole oznaczającą towary ujemne i na bieżąco odpowiednio reagować. Tak więc chłopcy nie mogąc utrzymać kart (czasem wręcz im wypadały z dłoni), nie byli w stanie ogarnąć tempa zmian w tej grze, szybko się zniechęcili i po prostu nie chcieli dalej grać. Wielka szkoda, że wydawca nie przetestował wszystkich aspektów rozgrywki na dzieciach, tym bardziej, że adresowana jest dla graczy od ośmiu lat (a przecież ich rączki są jeszcze mniejsze niż moich synów). Doraźnym rozwiązaniem może być np. zakup specjalnych uchwytów do kart, który pomoże w rozgrywce każdemu, nie tylko najmłodszym.
Nie jest to zarzut dyskredytujący grę –  szczerze polecam „Bankruta”  młodzieży oraz dorosłym, gra się bardzo miło, jest mnóstwo śmiechu a całej rozgrywce towarzyszy niezwykła dynamika i napięcie.

karola

Daj się wciągnąć w wir gry! “Bankrut” Nasza Księgarnia

Twoja opinia jest dla nas ważna...

%d bloggers like this: