Przyjechała paka z grami od Alexandra… E-motionz idzie na pierwszy ogień z kilku powodów…jednak możemy przyjąć, że jednym z nich jest to, ile różnych emocji ta paczucha u nas wywołała…
Na początku pojawiło się zaskoczenie jakością wykonania gry i dotyczy to zarówno samego pudełka jak i komponentów. Gra jest przede wszystkim kolorowa i bardzo przyciąga wzrok. Piękna plansza, duże kości w pięciu kolorach dla każdego z graczy ukryte w żółtym solidnym worku, wesołe tekturowe pionki graczy z różnymi minami i na końcu karty trochę odbiegające od reszty, ale czytelne. Wszystko naprawdę na plus, co cieszy tym bardziej, że wydawnictwo Alexander w moim odczuciu było zdefiniowane jako niskobudżetowe,więc na jakość nie było co liczyć.
Dalej przyszło rozczarowanie, ponieważ po przeczytaniu instrukcji okazało się, że ta gra niewiele ma wspólnego z tytułowym emocjami. Jest to gra zręcznościowa: rzucamy kośćmi ale przede wszystkim gra na refleks i spostrzegawczość, ponieważ naszym zadaniem jest wykulnięcie na kościach żądanych przez kartę buziek. Tak więc w grze rzucamy kości, obserwujemy, porównujemy, odkładamy odpowiednie kości i dalej rzucamy. Kto pierwszy uzyska prawidłowy układ kości, ten pobiera najwyższy żeton i przesunie o tyle swój pionek na kolorowej planszy. W dalszej przygodzie z grą “E-motionz” dopadło mnie powątpiewanie, czy rozgrywka może się podobać. Cóż to tylko rzucanie kości… Dla dorosłych porażka, znudzenie kompletne a do tego ból głowy gwarantowany, ze względu na hałas generowany przez te cholerne kości… A wydawca kazał nam kilka razy obiec planszę, żartowniś.
Dałam więc grę dzieciom z nadzieją i wiarą w dziecięcą chęć zabawy i radości a także pewnością, że losowość spotęguje wzrost zainteresowania, odwrotnie niż u dorosłych. I nie zawiodłam się! Dzieciaki rzucały aż miło. Nie powiem Wam, jaki panował poziom hałasu, ponieważ do brzdęku kości doszły jeszcze :śmiech, okrzyki niezadowolenia i bieganina wokół stołu za niesubordynowanymi kosteczkami. Patrząc jak dzieciaki dobrze się bawią mnie też udzieliła się ta dziecięca radość.

A emocje? Są w nas podczas rundy, nie mówimy o nich, tylko je przeżywamy. I chyba o to chodzi właśnie w tej grze 🙂

Kalejdoskop emocji “E-motionz”? od Alexandra

Twoja opinia jest dla nas ważna...

%d bloggers like this: