Któż z nas będąc młodym chłopcem, nie chciał zasiąść za kierownicą wyścigówki? Któż z nas nie zbierał “resoraków” czy obrazków z kultowych gum “Turbo”? Chyba wszyscy kojarzą Schumachera czy Hamiltona, o Kubicy nie wspominając, zwłaszcza, że nasz rodak wrócił właśnie na tor F1 i zapewne wróci też wielki boom wyścigowy w naszym pięknym kraju. Bo przecież wszyscy znamy się na piłce, siatkówce i formule 1. No i część się zna na grach planszowych, a części się tylko wydaje 😀
Było nie było – to właściwy moment, by chwycić za “Bolidy” z padoku Portal Games / 2 Pionki. Zwłaszcza, że jej protoplasta może poszczycić się nagrodą Spiel des Jahres, więc wydaje się, że warto rozłożyć tę grę na stole.

“Bolidy” to gra wyścigowa, z prostymi zasadami i naprawdę ładnym wykonaniem. Nie mam zbyt dużego doświadczenia z grami wyścigowymi, bo oprócz typowo dziecięcych znam raptem Flamme Rouge /po foxowemu “Wielka Pętla”/. Tyle, że to wyścig kolarski. Jeśli chodzi o samochody to kojarzę jeszcze Thunder Alley, w którą zresztą marzę zagrać, kojarzę kilka prototypów i to tyle. No i pokazały się “Bolidy”. Jak się tylko pokazały, to z Karolą stwierdziliśmy zgodnie – trzeba je nabyć na drodze zakupu. No i pudło z wyścigówkami przyjechało do GRAnatowej.

“Bolidy” to solidne pudełko z grafiką jednoznacznie informującą potencjalnego nabywcę, o czym traktuje gra. I faktycznie, po jego otwarciu nie powinniśmy czuć się rozczarowani. Mamy tu bowiem dużą dwustronną planszę przedstawiającą tory wyścigowe River Station oraz Marina Bay (szkoda że tylko dwa…jest tu miejsce na dodatek w postaci dodatkowych torów, najlepiej modułowych, coby nas graczy nie bić co jakiś czas po kieszeni :)/,karty prędkości ( decydują, jak szybko bolid pojedzie w danym ruchu), specjalne karty prędkości ( powodują odpalenie turbo doładowania raz podczas wyścigu) oraz karty stylu jazdy u nas zwane po prostu kierowcami. Pierwsze karty otrzymujemy podczas rozdania na początku gry a o pozostałe dwie się licytujemy. I to jest pierwsza rzecz, która w tej grze mi się mało podoba. Bo jak to jest, że gra jest o wyścigach, a o zwycięstwie decyduje kasa? Nie bardzo mi to pasuje. Ale od czego są tzw “home rules” :)? Do kompletu jest w zestawie jeszcze notesik, gdzie umieszczamy wszelkie wyniki. Drugą rzeczą, na którą chciałbym zwrócić uwagę, są właśnie “karty kierowców” – jak można było ich nazwać po prostu nazwami kolorów??? To już lepiej brzmiało by John Red czy Victoria Orange…a tak mamy całą tęczę z którą trudno się identyfikować.

Instrukcja jest przystępna i nie pozostawia miejsca na domysły podczas rozgrywek, więc samych zasad przytaczać nie będę. Tak jak instrukcja jest przystępna, tak samo karty są czytelne zarówno pod względem ikonografii jak i tekstu. Trzeba tu niestety wspomnieć o wpadce wydawcy, gdyż na jednej z kart jest literówka. Powiem tak – nie powinno się to zdarzyć, ale w żaden sposób nie ma to wpływu na grę. Mało tego – jeśli ktoś Wam nie pokaże, zapewne nie zauważycie podczas normalnego grania. My nie widzieliśmy, ale może też dlatego, że skupiamy się na przyjemności z grania a nie na duperelach.

Sama rozgrywka jest banalnie prosta. Trzeba się tylko przyzwyczaić, że zgodnie z instrukcją zwycięstwo na torze jest rzeczą drugorzędną, bo i tak wygra osoba z największą ilością mamony na koniec gry. Co podkreślę kolejny raz – mnie osobiście się nie podoba, tym bardziej, że nie zawsze jedno idzie w parze z drugim. Owszem – Formuła 1 to w cholerę drogi sport, ale w grze o wyścigach nie uzależniałbym wygranej tylko od ilości kasy na koniec gry. Ale z drugiej strony rozumiem i szanuję, że ktoś to tak sobie wymyślił a komuś innemu się będzie podobało.

Na szczęście już sama instrukcja przewiduje pewne urozmaicenia rozgrywki /jak np wyścig długodystansowy czy mistrzostw świata/. Dodatkowo można dołożyć kwoty pieniężne za lotne premie które powodują, że mimo iż nadal walczymy o forsę, to w takim wariancie warto się też bić o zwycięstwo na torze. Na szczęście sama rozgrywka potrafi dostarczyć naprawdę mnóstwo frajdy. Musimy uważać na to, jak jadą przeciwnicy, gdzie można ich zblokować uważając jednocześnie, żeby samemu nie zostać z tyłu. Tory wyścigowe są ułożone w taki sposób, że niejako wymuszają troszkę negatywnej interakcji, co dodaje grze kolejnego smaczka. No i dochodzą jeszcze trzy miejsca na torze, w których wcielamy się w rolę buchmachera, obstawiając kto wygra grand prix. Mnie osobiście bardzo te rozwiązania się podobają.

Podsumowując, “Bolidy” to bardzo dobra, również dzięki swej prostocie gra wyścigowa, która przyniesie mnóstwo frajdy zarówno młodym jak również i tym całkiem starszym graczom. Zwłaszcza, że rozgrywkę można sobie urozmaicać, czy to długością czy też ilością wyścigów. Gra mimo, iż jest do ogarnięcia w kilka minut, to wymaga podczas rozgrywki baczenia na to, co się dzieje na planszy – jeden błąd i Wasze bolidy będą zblokowane na zwężkach czy zakrętach, co nie przełoży się na dobry wynik na mecie.

Pisząc ten tekst, wiemy już, że 2 Pionki wydadzą co najmniej jeden dodatek /”Niebezpieczne okrążenie” wg tłumaczenia :P/, który zawierać będzie dodatkowe tory oraz nowe karty ze zdolnościami kierowców. My z niecierpliwością czekamy, bo tak jak nie bardzo lubimy dodatki, tak ten wpadnie w grono tych, które chcemy mieć w swojej kolekcji.

 

Kubica po planszy pędzący – Bolidy z Portalowego pitstopu

Twoja opinia jest dla nas ważna...

%d bloggers like this: