Czy gry Alexandra ewoluowały? Według nas tak, o czym zresztą mówiliśmy na naszym “lajwie”. A to jedna z nich i nasze spojrzenie na tą pozycję.

Podczas rozgrywki w tę grę masz nieodparte wrażenie, że już to kiedyś gdzieś widziałeś, tylko trochę inaczej: karty z zadaniami do złudzenia przypominają obrazki z gry “Speed cups” a kulki użyte w grze znamy już dobrze z wcześniejszej pozycji Alexandra (zresztą równie dobrej) “Nawlekaj, nie czekaj”.
Zasady też są takie same – to gra zręcznościowa na spostrzegawczość. Kto pierwszy poprawnie nadzieje swoje kulki na rurkę, ten wygrywa. Czy jest więc coś nowego? Czy warto pisać o grze? Według nas – tak, bo pomimo pierwszego wrażenia “odgrzanego kotleta”, gra dodaje też coś od siebie. Nowością jest dodanie do gry planszy, po której ścigają się nasze pionki. Nowy jest też system punktacji, który bardzo mi się podoba, ponieważ nagradza graczy sprawiedliwie według zasług. To znaczy, że każdy w rundzie dostaje punkt za każdą prawidłowo nadzianą kulkę, a zwycięzca otrzymuje punkt bonusowy za ukończenie zadania z najlepszym czasem. Czyli motywacja do grania jest o wiele wyższa niż w przypadku pozostałych gier, gdzie nagrodę – kartę otrzymywał tylko zwycięzca. Dodatkowo można podnieść poziom trudności gry, dodając do niej element memory: czyli odtwarzamy układ kolorów na obrazku z pamięci i to już jest wyzwanie także dla dorosłych.
Dodatkowy atut tej gry, to możliwość wykorzystania do pracy z małymi dziećmi – co zresztą uczyniłam od razu, po zdjęciu folii i ujrzeniu zawartości pudełka. Maluchy mogą się świetnie bawić dużymi przecież kulkami (nie ma obawy, że włożą do buzi), które im nie uciekną, ponieważ znajdują się na stabilnym talerzyku – podstawce. Przy okazji uczą się kolorów, ćwiczą koordynację oko-ręka oraz niezwykle ważną małą motorykę. Osobiście grę polecam do każdego domu, wykorzystacie ją w wielu przypadkach i okazjach.

Karola

Stare to czy jednak nowe? “Rach Ciach” Alexander

Twoja opinia jest dla nas ważna...

%d bloggers like this: