“The Mind” czyli tak naprawę co? Mózg? Umysł? Myśli? A może jednak koncentracja – czyli ręce na stół, pełne skupienie i zaczynamy zabawę.

 

Od razu trzeba powiedzieć, że “The Mind” jest grą na tyle specyficzną, że nie każdy się w niej odnajdzie. Zresztą najlepszym przykładem jesteśmy my sami. Ja jestem grą zauroczony, Karola natomiast nie trawi tej pozycji. Myślę, że przy “the Mind” nie ma opcji pośrednich – tę grę albo się pokocha, albo znienawidzi.

Pierwsze zdziwienie jest już na początku rozgrywki – instrukcja nakazuje pełne skupienie i wymianę myśli przez wspólne położenie rąk na stole. I tak co turę. I to naprawdę działa. Chyba. Tak mi się wydaje. Przynajmniej powinno. A to że nie zawsze się udaje…cóż, niektóre stoły słabo przewodzą synapsy myślowe 😛

Sama mechanika gry jest banalnie prosta. Nasze zadanie /nasze, czyli gremialnie wszystkich graczy, ponieważ to kooperacja jest/ to wyłożenie kart, jakie mamy na ręce, w kolejności rosnącej. Proste, prawda? Wierzcie mi, że tylko do momentu rozpoczęcia gry. Zdziwieni? No tak…może dlatego, że nie wspomniałem o drobnym utrudnieniu – nie wolno się ze sobą w żaden komunikować. Naprawdę w żaden. Żadnych min, grymasów, gestów, chrząknięć czy pomruków… I jak? Już nie jest tak łatwo, co?

Gra mimo, że ma prostą mechanikę może być ciężka w odbiorze dla niektórych osób /jak na przykład Karola/, bo może ich po prostu znudzić. Po prostu dla których zdarzające się przestoje są nie do przejścia. A przestoje zdarzać się będą. Będziecie patrzeć na siebie i kombinować, jaką kartę kto ma. Kto wyłoży teraz. A może to ja powinienem? I może to być upierdliwe. Tyle, że chcąc mieć frajdę z grania, trzeba to zaakceptować. Jednak duża część osób się tu odnajdzie.

Sama gra polega jak już wspomniałem wcześniej na wyłożeniu przez wszystkich graczy swoich kart w kolejności rosnącej i to bez jakiejkolwiek komunikacji. A kart z każdą rundą będzie coraz więcej – odpowiednio 1 karta dla każdego w pierwszej rundzie, dwie w drugiej, trzy w trzeciej i tak dalej…
Zabawy nie ułatwia fakt, że mamy ograniczoną liczbę żyć, które tracimy przy każdej pomyłce. Mamy również gwiazdki shuriken w ilości zależnej od ilości graczy, które możemy wykorzystać przeciwko grze. Niestety…na niewiele się to zdaje – wygrać jest naprawdę trudno.

I to zasadniczo wszystko…

Na koniec muszę wspomnieć o stronie wizualnej gry, która jest rewelacyjna. Nie chodzi tylko o jakość kart, ale przede wszystkim o grafiki na nich, które naprawdę jak na prostą karciankę są świetne. Nie ma sensu ich opisywać…nawet jeśli nie macie ochoty spróbować zagrać, spójrzcie na ich stronę wizualną, bo warto. A może zachęci Was to do zagrania…któż to wie…

Podsumowując, ja grę polecam, aczkolwiek to taka pozycja, gdzie naprawdę przed zakupem zagrajcie. Karola natomiast twierdzi, że gra jest po prostu ładna… 🙂
Więc gra nie dla każdego i nie z każdym. Ale może właśnie dla Was, może z Wami.

Kuba

 

Zakręcony umysł czyli “the Mind” ze stajni Fox Games

Twoja opinia jest dla nas ważna...

%d bloggers like this: