Do tej gry podchodziłam z dużą dozą niepewności, zresztą jak wiele innych osób w swoim czasie rozpływających się nad „Domkiem” wydawnictwa Rebel. Zastanawiałam się, czy można zrobić podobną grę, ale jednak inaczej lub też skrajnie: jak bardzo twórcy zepsują pomysł gry z domkiem w tle. Nie popsuli.

Co kryje w sobie „Domek na drzewie”? Najpierw nasze oczy skupia interesująca, a nawet intrygująca grafika tytułowego domku na drzewie, widniejąca na pudełku. Tę samą grafikę znajdziemy zresztą również w środku na wyprasce, co dla estetów jest z pewnością dużym plusem tej pozycji.
Sama gra składa się tylko z kart: po jednym pniu domku dla każdego z graczy oraz karty pokoi, do tego dochodzą jeszcze drewniane znaczniki w kształcie żołędzi  oraz tor punktacji wykonany z grubej tektury. Na podkreślenie natomiast zasługuje fakt dołączenia naklejki, na której możemy umieścić dane właściciela gry. Mała rzecz a cieszy. Trzeba też wspomnieć o fakcie, że pudełko jest ślicznie dopasowane do zawartości, co nie zdarza się zbyt często – tu wszystko swobodnie się mieści (koszulki chyba też nie zburzą tego stanu) i nie ma miejsca na niepotrzebne powietrze. To się naprawdę chwali.

 

Zatrzymajmy się jednak na chwilę na kartach pokoi, bo przecież to one tworzą głównie klimat gry. Mamy sześć rodzajów pokoi, każda kategoria to jednocześnie inny kolor karty. Z pewnością w trakcie samej rozgrywki będziemy skupiać największą uwagę na kolorze, ale w wolnej chwili nakłaniam do obejrzenia kart uważniej.
Okazuje się bowiem, że każdy kolor to inna kategoria pokoju:

  • niebieski pokazuje miejsca związane z wodą np. jacuzzi, symulator fal, generator opadów
  • czerwony to królestwo sportu: ścianka wspinaczkowa, laserowy paintball, miotacz baseballowy
  • brązowy to miejsca związane z jedzeniem: lodziarnia, tapas bar, sushi bar
  • zielony symbolizuje rozrywki na świeżym, powietrzu: zjazd linowy, ogród dla motyli, ptaszarnia
  • fioletowy oznaczony symbolem lornetki to miejsca, w których coś oglądamy czyli obserwatorium, gabinet luster czy sala kinowa
  • żółty to pokoje przeznaczone na czas wolny, znajdziemy tu np. warsztat stolarski, pracownię malarską lub laboratorium.

Moją ulubioną kartą w kategorii pokoju żółtego jest Klub Gier Planszowych, na której trzech chłopców gra w grę planszową. Jaką? „Domek na drzewie” oczywiście!
Co do innych kart – wierzcie nam, że np. jacuzzi wysoko na czubku drzewa też robi wrażenie…ciepła woda, bąbelki i widok z góry – któż by nie chciał 🙂Karty są naprawdę ładne, obrazki utrzymane w klimacie animowanej bajki dla dzieci, ale nie infantylne…

Wrażenia z rozgrywki – bardzo pozytywne. To prosta mechanicznie gra rodzinna, przy której jednak musimy trochę pokombinować…można nawet doszukać się lekkich elementów negatywnej interakcji, objawiających się jednak wyłącznie w momencie podliczania – jeśli mamy dostępną odpowiednią kartę, możemy złośliwie wykluczyć z punktowania najlepszy kolor przeciwnika…jest to jednak broń obosieczna, o czym wypada pamiętać.
Nasz domek na drzewie budujemy w 3 rundach, z których każda dzieli się na trzy części:

  • ranek: rozdawanie kart
  • popołudnie: budowa
  • wieczór: zdobywanie punktów

W trakcie budowy należy przestrzegać dwóch reguł: po pierwsze kolory kart muszą się ze sobą stykać, jeśli więc  jakiś przerwiemy, nie będziemy mogli do niego wrócić. Po drugie nasze drzewo z domkiem musi zachować równowagę i się nie złamać, czego pilnuje znacznik znajdujący się na pniu drzewa. Zasada jest bardzo prosta, jeśli dokładamy kartę po prawej stronie, to przesuwamy znacznik na prawo, jeśli po lewej to w lewo, a jeśli na środku, to nie przesuwamy znacznika. Można by pomyśleć: po co to? Przecież to oczywiste, że jak karta po prawej, to znacznik w prawo. A no po to, że jeśli dokładamy kartę po prawej stronie i znacznik znajduje się po prawej stronie, to w następnym ruchu nie możemy już dołożyć karty po prawej stronie, choćby nam bardzo pasowała. A należy mieć w pamięci zasadę ciągłości układu kolorystycznego naszego domku. I wierzcie mi, to czasem psuje nam strategię, choć jest i na to sposób: możemy raz w ciągu gry zagrać kartę budka dla ptaków i wyrównać w ten sposób równowagę budowli.

Radość budowania domku a jednocześnie nagrodę za nasz wysiłek, mogą nam jeszcze popsuć inni gracze w fazie zdobywania punktów, zagrywając kartę zmiany punktacji. Taki ruch sprawi, że np. punkty za konkretny kolor pokoi otrzyma tylko gracz z najmniejszą lub największą ilością pokoi lub co gorsze ktoś całkowicie zablokuje w rozliczeniu rundy kolor pokoju, za który otrzymalibyśmy sporo punktów.
Rozgrywka nie jest więc skomplikowana, czasem nawet dość przewidywalna, ponieważ karty otrzymujemy w wyniku wymiany między graczami, łatwo więc zapamiętać, jakie karty się pojawią (szczególnie w rozgrywce dwuosobowej). Odrobinę trudności dodają dodatkowe karty zadań, w których punktowane są konkretne układy kart na drzewie. Ale… jeśli ich nie wykonamy, nic nie tracimy. I to już mi się nie podoba. Jeśli bowiem podejmuję ryzyko, to ze wszystkimi konsekwencjami. Dlatego u nas zapewne niedługo ta zasada zostanie zmodyfikowana.

W “Domku na drzewie” wprawdzie jakoś zabrakło mi tego efektu „wow”, jak w „Domku” Rebela… może własnie dlatego, że tamten domek był pierwszy… i nie mogę po prostu przestać ich porównywać. I pewnie większość graczy tak będzie miała. A jeśli już porównujemy to doszło do pewnego paradoksu: otóż „Domek” wydawnictwa Rebel wizualnie z pudelka już sugeruje, że to raczej gra dla dziewczynek, a w środku znajdujemy karty z normalną grafiką pomieszczeń i pomocników,  natomiast w „Domku na drzewie” na pudełku widzimy zwariowany domek z kryjówkami, drabinkami, schodkami, które są miejscami zabaw chłopców, a w pudelku jakby na przekór: karty z grafiką bajkowo – dziecięcą. Ot taki psikus. Co nie znaczy, że dorosły w tę grę nie będzie chciał zagrać 🙂 Będzie chciał. I mamy na to niezbite dowody.
Ogólnie gra jest bardzo przyjemna, cieszy oko, trochę trudzi umysł, nie trwa zbyt długo, więc idealna na rodzinne rozgrywki. Czy starczy na długo, czy będziemy do niej wracać – myślę, że z chęcią. Dlatego też jako przyjemną, lekką grę rodzinną – szczerze polecamy!

Kto by nie chciał mieszkać blisko chmur? – “Domek na drzewie” Nasza Księgarnia

Twoja opinia jest dla nas ważna...

%d bloggers like this: