Jakiś czas temu mieliśmy przyjemność odwiedzenia Przemka z wydawnictwa Czacha Games i pogadania przy kawie, między innymi o planach wydawniczych wydawnictwa. Tak…o woreczki też zapytaliśmy 😀

Podczas wizyty mieliśmy okazję zobaczyć a nawet szybciutko zapoznać się z zasadami i rozgrywką kilku zacnych pozycji, które wtedy jeszcze były w planach…teraz te plany zaczynają się krystalizować…Tak między innymi było właśnie z grą “Pursuit of happiness”, czyli u nas “W pogoni za szczęściem”. Można ją podsumować jednym zdaniem – Znowu w życiu Ci nie wyszło…tutaj możesz to zmienić 😉

Gra nas zainteresowała, jednak z samego opisu nie porwała jakoś szczególnie, choć Kubie od razu skojarzyła się z komputerowym odpowiednikiem, czyli “the Sims”. Wiedzieliśmy też od razu, że za jakiś czas gra będzie fundowana na jednym z portali wspierających. Co stało się już bardzo niedługo…

To, że gra nie wzbudziła od początku samych ochów i achów nie znaczyło, że nie chcieliśmy poznać jej bliżej. Chcieliśmy i to bardzo, bo po pierwsze ZAWSZE dajemy grom kolejną szansę a po drugie Przemek tak ciekawie o niej opowiadał, że tak po prostu nas nią bardzo zaintrygował. I co się okazało… ?

“W pogoni za szczęściem” to gra, w której bardzo zgrabnie połączono mechanikę worker placement z tematem gry. Rzadko to się zdarza, najczęściej bowiem temat jest przyklejany trochę na siłę. Tu naprawdę tak nie jest. W “Pogoni za szczęściem” czujemy, że faktycznie mamy wpływ na rozwój naszej postaci, na to kim jest, co posiada, czy jest w związku, ma kochanków czy też tworzy przykładną komórkę rodzinną. Podczas rozgrywki zarządzamy kilkoma zasobami z których podstawową jest czas – nasi workerzy to nie standardowe meeple a duże, kolorowe, drewniane klepsydry. Oprócz tego mamy do dyspozycji pieniądze /jak w życiu – zawsze potrzebne, zawsze w niedoborze/, wiedzę, kreatywność, umiejętności socjalne, stres /nieodmiennie cały czas towarzyszący nam podczas gry/ oraz dwa rodzaje szczęścia – krótko i długoterminowe, które to jest dla gracza punktami zwycięstwa. Bardzo nam się takie rozwiązanie spodobało, bo dlaczego nie ma wygrać ten, który stworzył najbardziej szczęśliwe alter ego? Sama rozgrywka sprowadza się właśnie do tego, by przeżyć swoje planszówkowe życie, będąc jak najbardziej szczęśliwym, a każdy musi znaleźć /kolejny raz jak w życiu :)/ swoją własną drogę, by to osiągnąć. Czy będzie to bogactwo, szczęśliwa rodzina, zostanie gwiazdą czy gangsterem /to z dodatkiem “Thug Life, który również baaardzo polecamy/ czy też pełne stresu  życie u boku kilku partnerów – wybór należy tylko do gracza.

“W pogoni za szczęściem” ma dla nas jeszcze jedną dużą zaletę – w przeciwieństwie do wielu gier popularnie zwanych eurosucharami /choć tu akurat sucho nie jest jakoś odczuwalnie/ – tutaj doświadczamy interakacji pomiędzy graczami, choćby poprzez z korzystanie na tzw “krzywy ryj” z projektów innych graczy i zbieraniu z tego powodu różnego rodzaju korzyści. Dochodzi do tego bardzo dobra oprawa graficzna, jasna i czytelna instrukcja, dobre wykonanie elementów i mnóstwo dodatków, które nie są obowiązkowe, ale jednak urozmaicają rozgrywkę. Uczciwie trzeba tu od razu dodać, że część z nich jest dostępna tylko podczas kampanii wspierającej.

Simsy na planszy  bardzo nas zaskoczyły, spodziewaliśmy się lekkiej rodzinnej gry; co oczywiście jest możliwe przy odpowiednim składzie np. początkujących graczy, a nasza rozgrywka była zaciętą walką o punkty, z absolutną rozkminą optymalnego ruchu.

My ze swojej strony grę szczerze polecamy, co potwierdziliśmy również tym, że jako GRAnatowa wsparliśmy jej kampanię.

Znowu w życiu Ci nie wyszło… czyli “W pogoni za szczęściem” od Czacha Games

Twoja opinia jest dla nas ważna...

%d bloggers like this: